Zabiegi
MR
USG
Angiografia

Sekretariat

ul. Jaczewskiego 8
20-954 Lublin

tel.: 81 72 44 154
fax: 81 72 44 800
mst@radiology.com.pl
radiologia.zabiegowa@spsk4.lublin.pl

Rejestracja

Badania naczyniowe i USG
tel.: 81 72 44 149
fax: 81 72 44 527

Badania rezonansu magnetycznego
tel.: 81 72 44 158
fax: 81 72 44 527

Motto

„Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość.”

Michał Anioł (Michelangelo Buonarroti, 1475–1564)


Lublin - miasto inspiracji

Nie powinniśmy mieć kompleksów

z prof. Małgorzatą Szczerbo-Trojanowską rozmawia Anna Augustowska

W tegorocznym Europejskim Kongresie Radiologii (jednym z dwóch, obok amerykańskiego, największych spotkań lekarzy tej dyscypliny) uczestniczyła rekordowa liczba uczestników – ponad 19 tysięcy osób z 96 krajów! Jak mówią osoby dobrze zorientowane, to głównie pani zasługa.

prof. Małgorzata Szczerbo TrojanowskaNie chciałabym zasłaniać się fałszywą skromnością, bo jako prezydent tej rzeczywiście prestiżowej imprezy byłam odpowiedzialna nie tylko za program naukowy, ale także za imprezy towarzyszące, a nawet za menu i… opakowanie prezentów. I jeśli ta wspaniała frekwencja potwierdza, że mi się udało, to jest mi niezwykle miło i czuję się w ten sposób wyróżniona, chociaż mój zamiar miał najważniejszy cel – chciałam pokazać na europejskim forum, że Polacy, a patrząc szerzej, mieszkańcy Europy Wschodniej, konkretnie dawnych „demoludów” nie są gorsi, że wiele potrafią, że ich kraje mają ciekawą historię i kulturę, że możemy poszczycić się dużymi osiągnięciami i znaczącym dorobkiem naukowym.

Kongres od 20 lat odbywa się w Wiedniu. Po raz pierwszy jego prezydentem był lekarz z Polski, w dodatku kobieta. Czy to duże wyzwanie?

Wyzwanie jest ogromne. Ale nie wahałam się przed jego podjęciem. Z prostej przyczyny. Doskonale wiem, że polscy radiolodzy to bardzo dobrze wykształcona grupa prawdziwych, światowych profesjonalistów. Nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów. Nasze umiejętności i osiągnięcia nie odbiegają od tych z Europy Zachodniej. Od kolegów, np. ze Skandynawii czy Anglii, wiem, że bez pracujących tam polskich radiologów mieliby duże problemy z zapewnieniem dostępu do usług radiologicznych. A mimo to, na organizowanych na świecie kongresach czy konferencjach prawie nie istnieliśmy. Nie było nas wśród moderatorów sesji, wśród organizatorów itd. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku np. Węgrów, Czechów itd.

Kiedy więc w 2005 roku zostałam wybrana do Zarządu Europejskiego Kongresu Radiologii, postanowiłam wykorzystać szansę i „wyciągnąć” Polaków z cienia. Już kilka lat wcześniej, kiedy jako przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Radiologicznego zaczęłam uczestniczyć w spotkaniach Europejskiego Zrzeszenia Towarzystw Radiologicznych, zauważyłam, że większości obrad przewodniczą tylko koledzy z krajów Europy Zachodniej. Aby to udowodnić czarno na białym, siadłam nawet raz nad dokumentami zjazdowymi – było to w 2002 roku – i dokładnie wszystko policzyłam. Na 100 uczestniczących w zjeździe Szwajcarów aż 36 było moderatorami poszczególnych sesji. Natomiast na 300 Polaków, którzy przyjechali na ten zjazd, prowadzących sesje było zaledwie… 4.

Kiedy więc została pani prezydentem kongresu 2010 roku…

…mogłam to zmienić! Przede wszystkim jeden z trzech honorowych wykładów – zaznaczmy, że nazwałam go wykładem im. Marii Skłodowskiej-Curie (nie tylko Marii Curie, co sprawiło, że kilkanaście tysięcy uczestników zjazdu dowiedziało się, że ta wielka uczona i noblistka była Polką a nie Francuzką, o czym byli przekonani), wygłosił prof. Andrzej Wieczorek z Lublina.

Polacy znaleźli się także wśród trzech krajów zaproszonych do prezentacji swoich naukowych osiągnięć. Cieszę się tym bardziej, że to są młodzi lekarze: Katarzyna Sklinda z Warszawy, Katarzyna Gruszczyńska z Katowic, Krzysztof Milczarek z Warszawy i Grzegorz Staśkiewicz z Lublina. Wszyscy dali pokaz nie tylko profesjonalizmu, ale także znakomitej znajomości języka angielskiego. Za najlepszą pracę naukową w dziale Neuroradiologia uznano prezentację zespołu wrocławskiego. Dodam jeszcze, że wśród 400 rezydentów z całego świata, jacy otrzymali stypendia Europejskiego Towarzystwa Radiologii, znalazło się ponad 60 Polaków, a w grupie 100 zaproszonych studentów medycyny aż 25 z Polski, to chyba widać wyraźnie, że ten kongres zawierał mocne polskie akcenty.

Ale równie mocne – jeśli nie najmocniejsze poloniki – pojawiły się w czasie imprez towarzyszących, na czele z uroczystym otwarciem Kongresu?

Otwarcie rzeczywiście było inne niż ceremonie praktykowane do tej pory. Zamiast tradycyjnego koncertu muzyki poważnej, postanowiłam zaprosić do udziału znaną i lubianą w Polsce Grupę MoCarta, której motto brzmi: „Na przekór dostojnej powadze sal koncertowych, na przekór nużącej codzienności życia muzyków, na przekór zaprzysięgłym melomanom i na przekór fanom rocka, rapu czy muzyki pop, którzy boją się klasyki jak ognia. Traktujemy naszą Matkę Muzykę z żartobliwą ironią i jesteśmy pewni, że się nie obrazi”. Muzycy w czasie uroczystego wręczania honorowych członkostw pięciu przedstawicielom różnych krajów – m.in. Brytyjczykowi i Chińczykowi – mieli za zadanie wykonać coś w rodzaju fanfar, które płynnie przechodziły w zdecydowanie narodowe dźwięki, np. typową muzykę kojarzącą się z Chinami czy z Wielką Brytanią. Zaskoczenie, ale i zachwyt, jaki ta muzyka wzbudziła, był doprawdy imponujący.

Ucztę duchową przygotował nam też pianista Paweł Kowalski, który wystąpił z koncertem Chopinowskim. Otrzymał niekończące się owacje na stojąco.

A jedną z ulubionych imprez kongresu Image interpretation quiz – kiedy największe sławy radiologii rozpoznają trudne i zaskakujące przypadki – brawurowo i z prawdziwie showmanskim zacięciem poprowadził prof. Marek Stajgis z Poznania. W quizie uczestniczyło 5 tysięcy osób!

Zadbałam też, aby uczestnicy poznali smak lubelskich czekoladek z fabryki cukierków „Solidarność”, a na pamiątkę zabrali wykonane przez polskiego artystę, Andrzeja Jabłońskiego szklane przyciski opakowane w woreczki z milanowskiego jedwabiu. Dodam, że motto kongresu brzmiało „Wirtuozeria w radiologii” i nawiązywało do Roku Chopinowskiego.

Można chyba teraz śmiało nazwać panią radiologicznym ambasadorem Polski?

Bardzo się o to starałam. Tym bardziej, że następna okazja zdarzy się nieprędko – co roku przecież ktoś inny przewodniczy kongresowi. Myślę, że przełamałam pewien stereotyp nie tylko w samej formie prowadzenia tego spotkania – do tej pory dość kostycznej i sztywnej – ale przede wszystkim w myśleniu o tej „gorszej” Europie i otworzyłam drzwi także kolegom z innych krajów tej części naszego kontynentu.

Copyright © 2011 Zakład Radiologii Zabiegowej i Neuroradiologii SPSK4 Lublin
Projekt i wykonanie a4g.pl